Angelika Czekan w rozmowie z Piotrem Karwatem po IX edycji Vertigo Summer Jazz Festival
Angelika Czekan: Kolejna edycja Vertigo Summer Jazz Festival za nami. Kiedy patrzę na nasze liczby podsumowujące – 23 tysiące uczestników i 2,4 miliona wyświetleń w social mediach – czuję ogromną satysfakcję marketingową. Pokazaliśmy, że wrocławianie pragną żywej muzyki. Piotr, jak z Twojej perspektywy Dyrektora Artystycznego wyglądał ten intensywny, 31-dniowy maraton?
Piotr Karwat: Przede wszystkim czuję ogromną dumę i wdzięczność. Przez cały lipiec zagraliśmy ponad 30 koncertów w 21 lokalizacjach. To niesamowity wynik, który pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w tkance miejskiej Wrocławia. Pokazaliśmy, że wyjście z muzyką poza tradycyjne mury Vertigo Jazz Club & Restaurant ma głęboki sens. Miasto na cały miesiąc stało się jedną wielką, żywą sceną.

fot. Wojciech Chrubasik
Angelika Czekan: Tworząc strategię komunikacji, zależało nam na podkreśleniu, że festiwal dosłownie wnika w rytm dnia mieszkańców. Złapanie jazzu w drodze do pracy w tramwaju czy podczas podróży na lotnisko robiło ogromne wrażenie na odbiorcach. Z czego z Twojej strony wynikała taka koncepcja doboru miejsc?
Piotr Karwat: Naszą misją od zawsze było przełamywanie barier. Jazz przez lata dorobił się etykiety muzyki zarezerwowanej dla zamkniętych sal. My mówimy: nie! Jazz to wolność i żywa energia. Stąd pomysł rozpisania tygodnia na rytm miejskiego życia: poniedziałki na beach barach, wtorki w komunikacji i na lotnisku, środy na dachach, czwartki w hotelach, soboty w parkach, a niedziele na Wyspie Daliowej czy pod Halą Stulecia.
Angelika Czekan: Muszę przyznać, że promocyjnie i wizerunkowo ogromnym wsparciem był dla nas fakt, że wydarzenie realizujemy we współpracy z Miastem Wrocław oraz Fundacją Polskiej Sztuki Współczesnej. Dzięki temu mogliśmy z czystym sumieniem zapraszać wrocławian na masę darmowych wydarzeń. Od strony kulis to jednak olbrzymie wyzwanie operacyjne, prawda?
Piotr Karwat: Absolutnie! Każdy plener to ogromna praca naszej ekipy działającej w cieniu: menedżerów, akustyków, techników, obsługi i hostów Vertigo. Nieustannie mierzymy się z logistyką i kaprysami letniej pogody. Wsparcie Miasta i Fundacji daje nam stabilność, ale to ludzie na miejscu sprawiają, że nawet w ulewie atmosfera pozostaje gorąca.

fot. Wojciech Chrubasik
Angelika Czekan: W naszej komunikacji bardzo mocno stawialiśmy na różnorodność – od tradycyjnego jazzu po luźniejsze formy, jak uwielbiany „Wodecki Jazz”. Jak zbalansowałeś program, by zadowolić zarówno wytrawnych melomanów, jak i przypadkowych przechodniów?
Piotr Karwat: Promowanie wrocławskiej i polskiej sceny to nasz fundament. Łączyliśmy wybitne postaci, jak Piotr Baron czy Marek Napiórkowski, z fantastycznymi młodymi artystami – Anną Nguyen, Dominikiem Gawrońskim czy Kamilą Walczak. Zależało mi, aby program był otwarty i budził emocje w każdym miejscu, w którym się pojawialiśmy.
Angelika Czekan: Kampania zamknięta, statystyki podliczone, a publiczność dopytuje o kolejne wydarzenia. Co po tak intensywnym lipcu czeka nas w najbliższych miesiącach?
Piotr Karwat: Odpoczynek tylko na chwilę! Nasza baza przy ul. Oławskiej – Vertigo Jazz Club & Restaurant – działa niezmiennie przez cały rok i to tam codziennie zapraszamy wrocławian. A te 23 tysiące uśmiechniętych twarzy na festiwalu dają nam ogromny impuls. Razem pokazaliśmy, że Wrocław kocha jazz – i już teraz zaczynamy pracę nad kolejną, X edycją!